Cieszyłem się moją coraz bardziej pustą głową, coraz mniej konfliktowym sercem i czasem, który mijał szybciej niż kiedykolwiek przedtem - w dodatku nie obarczając mnie udręką nieprzydatności i poczuciem obowiązku. Nie miałem nic do roboty, żadnych marzeń ani pragnień, poza tym, żeby być tam, gdzie byłem: w ciszy. Zachwycało mnie, że nie muszę nic mówić, nie muszę z nikim iść na obiad czy kolację, nie muszę odgrywać roli, którą grałem całe życie. Nic nie zdarza się przypadkiem: Tiziano Terzani, Warszawa 2008, s. 61.
Nie proś o to by mieć doskonałe zdrowie Byłaby to zachłanność Uczyń z cierpienia lekarstwo I nie oczekuj drogi bez przeszkód Bez tego ognia twoje światło by zgasło Skorzystaj z burzy by się wyzwolić Koreański mnich zen.
|
|